Tak, szanowni czytelnicy. W „Śląskim” kotle zaczyna się gotowanie. Oczywiście wyborcze gotowanie. BOT-ox zaczyna przebierać nogami i zastanawiać się, czy wystarczy kasy na mamienie wyborców. Wzorem Kim Dzong Una, BOT-ox postawił w stan gotowości wszystkie spółki, w których rządzi marszałek. A w  parku pod wodzą Godlewskiego trwa budowa nowej kolejki linowej. Od dłuższego czasu zastanawiamy się, jak to jest, że spółka notująca od dwóch lat stratę w granicach 5% kapitału zakładowego otrzymała pomoc unijną? W końcu ci unijni „fachowcy” dojdą do wniosku, że ktoś ich robi na szaro. A wtedy zgodnie z prześmiewczą przepowiednią zostaniemy jako kraj zlicytowani i ostatniemu przyjdzie zgasić światło. Przykład grecki wskazuje jednak, że ci unijni urzędnicy, także lubią się obudzić z ręką w nocniku.
       Potwierdzeniem tej tezy są coraz większe wątpliwości dotyczące wartość inwestycji.
W dzienniku „Fakt” czytamy :  „Kto na to pozwolił! Park Śląski na odbudowę dwóch kilometrów kolejki linowej wyda 34 mln zł. W zamian będziemy mieli widoki na niedokończony Stadion Śląski”.
     
W parku zgodnie z zaleceniami unijnymi znajduje się ogromna tablica, gdzie jak byk widnieje informacja o koszcie budowy „33 820 574 zł” i dofinansowania z UE „21 098 821,21 zł".
Pan prezes na twitterze zaczyna coś kombinować. 

„Dzisiejszy Fakt krytycznie o budowie Elki, szkoda tylko, że bez faktów. Budowa kosztuje 26,5 mln a nie 34 z czego 23,5 to dotacja UE. Co prawda na odcinku ok 300 m będzie można podziwiać stadion śląski w budowie, ale na pozostałych 1900 m możemy podziwiać piękno Parku wzdłuż alei Ziętka, nad rosarium i na końcu nad Śląskim Wesołym Miasteczkiem”.
     C
zujemy przez skórę, że coś jest nie tak. Po raz kolejny pan prezes wciska nam ciemnotę. Istnieje jednak inna możliwość, od której dziś rozpoczęliśmy. Tezę o zbliżających się wyborach potwierdzają inne  gorączkowe zabiegi, ale wszystko zaczyna się układać w jedną całość. Długo musieliśmy czekać, aż pan prezes oficjalnie zwącha się ze stowarzyszeniem działającym na terenie parku przy Alei Łani 1. Nie trzeba chyba naszym czytelnikom przypominać co mieści się w tym miejscu.   „Wczoraj wieczorem spotkanie z Klubem Kapitału Śląskiego. Bardzo dobre spotkanie podsumowujące dwa lata zarządzania Parkiem i poświęcone prezentacji programu na sezon wiosna - lato. A po za tym rozmowa o Katowicach, aglomeracji , golfie”.  
     Wśród członków klubu oczywiście Janusz Paterman, „grabarz” kultowej restauracji „Przystań”.  O ile nie dziwi nas obecność wśród członków honorowych arcybpa. Zimonia, o tyle zdziwieni jesteśmy z całym szacunkiem obecnością senatora Kutza. Pod tym samym adresem działa fundacja „Nasz Śląsk”. Naszym uważnym czytelnikom nie trzeba chyba tłumaczyć po co to wszystko. Dodać należy jednak, że w obu tych „organizacjach” jest jeden prezes. Do jego nazwiska dodajcie „Inra Pa Sp. z o.o” i „PB Kombud, a stanie się jasność. 
Kiedyś istniała groźba  parcelacji parku.  Dzisiejszy zarząd zmienił taktykę. Za chwilę okaże się, że park tylko terytorialnie należy do Samorządu Wojewódzkiego. Wszystko to, co się w nim znajduje należy do „swoich”. Nie ważne czy był funkcjonariuszem, agentem, czy jest czarny, czerwony, czy niebieski.  Kasa wszystko wyrównuje.  Tak panie prezesie, niech pan się nie dziwi, że wszyscy dzierżawcy czekający w kolejce do „uporządkowania” próbują jeszcze walczyć. Oni  również zrozumieli na czym polegają porządki w pańskim wydaniu. A ci, których pan  „przekonał”, jak przyjdzie odpowiedni moment  też z przyjemnością sobie kopną. 
    Biadoleniem miana Kolumba pan nie zdobędziesz.  „Właśnie się dowiedziałem, z wiarygodnego źródła, że jedna z organizacji mieniących się obrońcą Parku i mająca to hasło wpisane w nazwę nakłania podmioty działające na terenie Parku, ale dobrze oceniające działania obecnego zarządu, cieszące się ze współpracy i rozwoju Parku do krytykowania tegoż zarządu.” 
A tak na koniec. Na ostatniej sesji Radni Chorzowa pytali Prezydenta Kotalę, dlaczego II Dni Organizacji Pozarządowych nie są organizowane w Parku. Pan prezydent udzielił wymijającej odpowiedzi. Tajemnicą poliszynela jest fakt żądania odpłatności za imprezę. Wychodzi tu cała hipokryzja prezesa. Chyba zapomniał, jak za darmo na terenie parku organizowano dni województwa czy „Śniadanie mistrzów”. Zapomniał  jak za miesięczną dzierżawę terenu pod strefę kibica skasował symboliczne 20tyś. złotych i tak dalej i tak dalej.
Pan prezes ma pełno w spodniach, kiedy słyszy „Nasz Park” i to jest prawdziwa przyczyna odmowy udostępnienia terenu.