Z przykrością i żalem informujemy naszych wiernych czytelników, że kolejny kultowy obiekt parku dopełnia swojego żywota. Pół roku temu prezes Godlewski wciskał radnym Chorzowa ciemnotę jaki to ważny projekt „Fala”. Miała być budowana stacja uzdatniania wody. Dawno powinno stać nowe ogrodzenie. Opowiadał o całorocznym charakterze obiektu, o stawach ekologicznych. A co jest ? Jak to co ? Totalny kataklizm. Przecież to drugi „Jaś Fasola”. Kto nie wierzy, niech zobaczy zdjęcia w prasie. To, że pan Godlewski sieje pożogę dobitnie potwierdza sytuacja w Radzie Miasta Katowice. Tam jego geniusz doprowadził do marginalizacji Platformy Obywatelskiej, gdzie ugrupowanie to po ostatniej sesji straciło „wszystko”. Ciekawe jak długo szef regionalnych struktur pan Tomczykiewicz będzie tolerował tą dywersję?
Pracowników parku rozbawiła ówczesna wypowiedź prezesa, że uruchomienie kąpieliska to wydatek 700tys. złotych. Za co? Skoro jedyna znacząca pozycja to niebieski chlorokauczuk. Reszta to kilka listew, worków cementu. Chyba, że cement wozi swoim, przepraszam parkowym Subaru. Do parku, w miejsce, gdzie znajduje się nieszczęsna „Fala” lepiej nie chodźcie, by mieć spokojne święta.
Może i pan prezes chciał dobrze, ale nie przewidział, że
jego fąfel rozwali finanse województwa poprzez „kikut śląski” i „koleje śląskie”. A tak na marginesie jak to możliwe, że w Radzie Nadzorczej „Kolei Śląskich” jest trzech członków, a w parku, gdzie jak tak dalej pójdzie zostanie budynek zarządu i kolejka linowa jest sześciu członków ? Tych sześciu członków nie jest w stanie właściwie nadzorować poczynań zarządu parku. Chodzi między innymi o gastronomię. Wkurzeni dzierżawcy, którzy zostali wyrzuceni z parku skierowali pismo do Urzędu Zamówień Publicznych dzieląc się swoimi spostrzeżeniami o dziwnych działaniach zarządu parku. W rezultacie działań interwencyjnych urząd ten zadowolił się wyjaśnieniami zarządu parku. Teraz okazuje się, że gastronomię w parku będzie prowadziła egzotyczna spółka „Silesia Catering” powołana w dniu 27.02.2013. Prezes Godlewski pół roku temu wcisnął chorzowskim radnym kolejny kit : „Ogłosiliśmy przetarg. Stanęły do niego 3 firmy. Wybraliśmy chorzowską firmę Weindich”.
Jak wcześniej informowaliśmy firma ta wchodzi w skład tej egzotycznej spółki. Uprzedzając pytanie o egzotykę uważamy, że działania prezesa Godlewskiego w zakresie zamówień publicznych charakteryzują jakąś „bananową republikę” nie kraj Unii Europejskiej. Po raz kolejny wypada zapytać kto na to wszystko pozwala? Matusiewicz już nie. Z kolei marszałek Sekuła jest przerażony tym co zastał. Na razie poddał audytowi tylko sprawy związane z kolejami śląskimi. Nasi sympatycy twierdzą, że najgorszego jeszcze nie wie.
Swoimi wątpliwościami marszałek podzielił się jednak z radnymi klubu PO w sejmiku. Powiedział, że zarys raportu jest zatrważający. Największe wątpliwości budzi m.in. powołanie do życia firmy Inteko.?(źródło GW).
Coraz częściej ciśnie się na usta jedno hasło „niebiesko-pomarańczowa M A F I A”. Coraz częściej działania prokuratury, sejmiku, urzędów kontroli przypominają czasy kiedy w konstytucji był zapis, który wskazywał przewodnią siłę narodu. Ówczesne kacyki, także funkcjonowały poza wszelką kontrolą.
Dzisiejsza scena polityczna jest podobna do naszej pożal się Boże reprezentacji, gdzie kibice cały czas wierzą w odmianę, w rzeczywiste sukcesy, w trwały wzlot. Różnica jest jedna. Społeczeństwo dawno przestało śpiewać „platformo nic się nie stało” i kopnie was w d… tak mocno, że wylądujecie dopiero na Marsie.
Nasze małe ambergold powróci wkrótce