Wszyscy myślimy o świętach. O domach pachnących choinką, piernikiem.
O specjałach, które pojawią się na stołach. Szczególnie wszyscy czekamy na ten dzień "bardzo ciepły choć grudniowy". Niestety nasi lokalni politycy nie pozwalają nam w spokoju przygotowywać się do tych szczególnych świąt.
Najpierw nasz "ulubieniec" Marszałek Adam Matusiewicz wręcza mikołajkowy prezent społeczności województwa w postaci "Kolei Śląskich". Za chwilę okazuje się, że jest to jeden wielki bajzel. Nikt nie liczy odwołanych pociągów, nikt nie mówi o maszynistach, którzy nie znają trasy pociągu. Tabuny podróżnych koczujący na dworcach za darmo przygotowywani są do programu "Selekcja" pod względem wytrwałości i odporności na zimno. Później okazuje się, że zarząd spółki "Koleje Śląskie" tworzą ludzie o nieciekawej przeszłości.
Nagle męska decyzja. Marszałek ze łzami w oczach pasuje. Wśród społeczeństwa regionu wybucha entuzjazm związany z powrotem normalności. My również wiele sobie po dymisji marszałka obiecywaliśmy. Liczyliśmy, że następca "posprząta" "Nasz Ukochany Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku". Dymisja miała być przyjęta na Sesji Sejmiku. I nagle ktoś "podpalił" sejmik, a dokładniej dokonał aktu terroru. Wielu to zdarzenie może kojarzyć się z podobnym z 1933 roku. My jednak liczymy, że odpowiednie służby szybko ustalą sprawcę.
I jeszcze jedno: kto nałożył blokadę na informację o wczorajszym zajściu w gmachu Sejmu Śląskiego? W żadnych wiadomościach telewizyjnych lub radiowych nie było o zajściu mowy, a przecież sprawa Kolei Śląskich i odpowiedzialności marszałka za ten stan rzeczy kilka dni wcześniej wałkowana była przez media na okrągło.
Kto "podpalił "sejmik
- Szczegóły
- Odsłony: 2944