To    już  sześć lat  jak  jeden  z  kolejnych grabarzy  parku (czyt. prezes) podpisał umowę na wynajęcie restauracji  "Przystań"  jednemu  z  chorzowskich  biznesmenów. Zgodnie z umową najemca zobowiązał    się   do    wykonania    prac       remontowo-budowlanych   wg. uzgodnionego harmonogramu. Prace te miały być zakończone najpóźniej do końca 2010 roku. Najemca miał zainwestować blisko trzy miliony złotych. Umowa ulegała pewnym modyfikacjom. Pojawiła się   spółka    Palau.  Ostateczny    termin    się   jednak   nie zmienił.
Drogi  Czytelniku czego w   "Przystani"   miało nie być.
Miały   być   nowe drewniane okna i drzwi, są  z PCV. Zadaszony powinien być taras z fikuśną dachówką. A jest ? No właśnie,  chyba  tylko w wyobraźni. Ciekawe ile bali do tej pory odbyło się w wyremontowanej  sali  balowej  na   wysoki standard ?  A może bal faktycznie trwa, a orkiestra ciągle  gra jak na nieszczęsnym "Titanicu".  Byleby Park Śląski nie podzielił losu transatlantyka.  
W    2010 roku   w   parku  prowadzona była kontrola NIK. Dziwnym trafem problem    "Przystani"    nie  pojawił    się    w protokole z kontroli. Czyżby władze parku nie "pochwaliły"   się    wówczas rozmachem prac ? 

Na początku 2011 roku zmieniły się władze parku.   Zamiast   od   razu  rozwiązać umowę  z niesolidnym kontrahentem zarząd zaczął  od  wyleasingowania   legendarnego    Subaru.  Dopiero  w   październiku   zarząd  poinformował prasę, że   dał   czas    kontrahentowi   na    zakończenie   prac z  końcem 2011 roku. 
W    artykule p. Respondka    Janusz   Paterman    twierdził, że   otwarcie  lokalu   nastąpi   w   maju    2012 roku. Opóźnienia    tłumaczył,   że   "budynek osunął   się    na    dwóch filarach".   Twierdził   jednocześnie,    że stan surowy budynku jest gotowy. Nie wiedział  o jednym, że stan w jakim znajduje   się "Przystań"   został  sfilmowany   przez   " detektywa amatora" i umieszczony w sieci. Wystarczy   w  Googlach   wpisać "Przystań WPKiW cz.1 i 2 Czarne Plamy Chorzowa" i mamy obraz nędzy i rozpaczy. Nagle w kwietniu 2012 roku  prezes Godlewski ogłasza wiktorię. Będzie piwo, będą lody, będzie kuchnia opalana drewnem. No   tak   drewna   w   parku  jest  na   tyle   dużo,  że    przez    dwadzieścia    lat     dzierżawy    wystarczy. Bawią  nas szczególnie te sale konferencyjne,   ale   co jak   co, konferencje    to    prezes   umie    organizować. Szczególnie prasowe. Ciekawą rolę  w reanimacji "Przystani" odgrywa  Silesia  Fund  sp. z o.o.   "raz wykłada pieniądze na renowację",  "raz organizuje finansowanie inwestycji" (info.prasa). My oczywiście  się   temu  nie dziwimy. Firma pochodzi  z Kaniowa ( powiat cieszyński ). Mamy jednak poważne wątpliwości i dlatego pytamy:
Czy Janusz Paterman, później jako spółka Palau płacił przez te wszystkie lata czynsz?
Czy istnieją pisemne potwierdzenia zakończenia każdego etapu robót podpisane przez obie strony?   I to najważniejsze pytanie. Co przez te lata robił Zarząd Województwa, który wydał zgodę jako Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy na najem "Przystani" ?
Wg ostatniej informacji (od samego prezesa)  nie będzie to już Przystań a Browar Parkowy. A więc kolejny etap skandalu ze zmianą nazw obiektów kultowych w Parku i zacieranie śladów po poprzedniej epoce, kiedy  Park powstawał.
Ciag dalszy nastąpi.