Z radością pragniemy poinformować Was drodzy czytelnicy o zainteresowaniu się parkową patologią dwóch poważnych agend, którym tak jak i nam „Naprawdę nie jest wszystko jedno”. Fakt ten związany jest z walką jednego z dzierżawców „o swoje”.
Z jednej strony w działania włączyła się dziennikarka Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, która opisała w sposób przekrojowy parkową rzeczywistość. Ten parkowy marazm, związany z brakiem skutecznych rozwiązań wobec zarządu „zmroził” panią redaktor. „Koneksje, powiązania.. Jak to? Co partie i układy politykierskie mają do praworządności i zwykłej ludzkiej przyzwoitości ?” Otóż pani redaktor, wystarczy spytać członków BOT-oxu dlaczego tolerują zachowania „nieprzyzwoite” swoich pupilków?… Ci ludzie zasiadają w różnych gremiach, gdzie przyzwoitość powinna być cechą „obowiązkową”. Nie wystarczą gęby pełne frazesów o oszczędnym gospodarowaniu środkami publicznymi. Tu wskazane są radykalne posunięcia polegające na „wycinaniu” przekrętasów, a nie ochranianiu ich w imię koleżeńskich lub krewniackich koneksji. Pani redaktor dziwi się, że działania wielu, wielu służb nie przynoszą pozytywnych rezultatów. Należy pamiętać, że tam jako szefowie, dyrektorzy, prezesi, komendanci pracują ludzie, którzy chcą zajmować swoje stanowiska jak długo się da. Po co narażać się BOT-oxowi i stać się beneficjentem fabryki kapeluszy? Czy ma jakieś znaczenie, że ktoś otrzyma ksywę: Miro, Zbynio czy Aro ? Wiemy jedno. Poważna krzywda nikomu się nie stanie. Wiemy także, że przyszłoroczne wybory znacząco zredukują działaczy platformy w Sejmiku Województwa. Zadbamy o to, by społeczności regionu przedstawić dokonania obecnych radnych, którzy odważą się ponownie w wyborach startować.
Z drugiej strony zainteresowanie sprawami parku wykazał pan Bartosz ze Stowarzyszenia „Niepokonani”. Nam szczególnie podoba się zwięzła deklaracja ideowa : „ ja jestem działaczem wedle zachodnich wzorców. Chcę normalności i praworządności w europejskim stylu. Nie mam zamiaru tolerować niskich standardów, niezależnie, kto, gdzie rządzi”. W odpowiedzi pan prezes wyraził oburzenie i zażądał przeprosin. I znowu się ośmieszył. Uważamy, że powinien w „trymiga” oddać dyplom prawnika, bo nie ma pojęcia, jakim podmiotem kieruje. Twierdzi, że jako prezes spółki prawa handlowego i przedsiębiorca może robić co chce, gdyż nie jest organem administracji publicznej. Pan prezes zapomniał, że pewna ustawa? wprowadziła dwa pojęcia „organ publiczny i przedsiębiorca publiczny”, które jasno charakteryzują status WPKiW S.A i jego kierownictwo. Dla pana prezesa nie ma to pewno żadnego znaczenia. Co tam jakaś ustawa, co tam jakieś przepisy jak podlega ochronie BOT-oxu.
Jak nas poinformowali zaprzyjaźnieni bywalcy wojewódzkich i miejskich salonów pan prezes zaczyna się gubić w swoich wyjaśnieniach związanych z działaniami wspomnianych wyżej sojuszników. Dla nas nie jest to nic nowego. Przypomina to informacje przekazywane opinii publicznej przez dziennikarzy będących na usługach prezesa.
Na koniec wracamy do ruin restauracji „Przystań”. Jak wcześniej informowaliśmy Was drodzy czytelnicy na budowie nic się nie dzieje. Od czasu do czasu pojawiają się tam budowlańcy, ale są to tylko pozory remontu. Coś tam zamurowali, coś otynkowali, ale Sylwestra w tym roku na pewno nie będzie. A już chcieliśmy wykupić karty wstępu na bal!
Nasze małe ambergold odcinek 33 „GODGATE”
- Szczegóły
- Odsłony: 2661