01
01
Nasz park ? zobacz
02
02
Koniec Elki zobacz
03
03
(Nie) Wesołe Miasteczko zobacz
04
04
I co dalej z parkiem? zobacz

Trzy lata likwidatora WPKiW !

Drukuj
Opublikowano Super User

60 lat temu ta „przebrzydła komuna” zbudowała na czarnym Śląsku przeszło 600- hektarowy park dla tzw. „zwykłych ludzi”. Oczywiście oprócz zieleni, wybudowania i zagospodarowania stawów,  obiektów sportowych, kulturalnych, rozrywkowych i naukowych komuna zbudowała całą infrastrukturę służącą utrzymaniu parku. Były to warsztaty remontowe, baza transportowa, obiekty gospodarcze i socjalne dla kilku setek pracowników zajmujących się obiektami i  zielenią w Parku. Wybudowano także ogrodnictwo, by  produkować  sadzonki dla potrzeb Parku, a fachowych pracowników zapewniała działająca przy WPKiW - szkoła ogrodnicza. Można powiedzieć - Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Chorzowie  prócz tego, że był świetnie zaprojektowaną publiczną przestrzenią parkową, miejscem wytchnienia, wypoczynku  i rozrywki głównie dla mieszkańców regionu -  funkcjonował jako  w pełni zorganizowane  przedsiębiorstwo. Przedsiębiorstwo dodajmy użyteczności publicznej.
    W projekcie uwzględniono również, że niektóre części parku będą zarabiać na te,

które nie przynoszą dochodów a generują koszty. Przykładem tego niech będzie Wesołe Miasteczko, którego dochody stanowiły wcześniej min. 50% dochodów  WPKiW i mogły w dużym stopniu finansować np. utrzymanie zieleni. Na utrzymanie parku „pracowała” także gra liczbowa Karolinka,  a także dochody z imprez w katowickim Spodku. Tak sprytnie to ta komuna wymyśliła.
        Kiedy nadeszły czasy przemian  i wszystko zaczęło być  beeee  „demokratyczna” władza rękami swoich kolesiów postanowiła unicestwić Park – pomnik poprzedniej. W  roku 2003 przekształcono WPKiW w spółkę prawa handlowego, spółkę, która powinna się  sama utrzymać choć nie ma na świecie parku, który nie byłby utrzymywany ze środków publicznych. Zlikwidowano szkołę ogrodniczą, kształcącą  ogrodników, fachowców, którzy na rynku pracy dziś są poszukiwani. Zlikwidowano ogrodnictwo, choć  inni   potrafią na tej działalności zarabiać, a to dla WPKiW ponoć okazało się nieopłacalne, mimo zbudowanej rok wcześniej nowoczesnej kotłowni. Zamiast poprawić organizację ogrodnictwa, produkować nasady także  na zewnątrz parku, zlikwidowano je,  a rośliny do nasadzania kupuje się dzisiaj w przetargu od innych dostawców. Teren po byłym ogrodnictwie ulega dewastacji i degradacji, stając się  łakomym kąskiem dla dewelperów mimo, że już wielokrotnie wnioskowaliśmy o urządzenie tam arboretum lub ogrodów tematycznych.
      Reszty  rozmontowania WPKiW jako firmy dokonał aktualny zarząd spółki, którego prezes  zamiast Złotego Laura Umiejętności i  Kompetencji  powinien otrzymać  Betonowy Laur  dEmontażu Firmy  „BLEF” i ogłosić się grabarzem parku.
Wyprowadził z parku większość, wieloletnich pracowników obsługi parku zapewniając im tylko roczny okres zatrudnienia w innych firmach, które otrzymały zlecenia na 2 lub 3 lata, sprzedał za bezcen maszyny, urządzenia, pojazdy (z wyjątkiem leasingowanych dla kierownictwa samochodów), rozwalił większość kąpieliska Fala i nie remontując go  dopuszcza do całkowitej ruiny, wyciął drzewa, na które nie dostał pozwolenia  itd.itp  Zwiększył  natomiast zatrudnienie na stanowiskach  kierowniczych, marketingowych, pijarowskich, niewiele tym sposobem zaoszczędzając kosztów wynagrodzeń a  zapewniając sobie tym wdzięczność swoich partyjnych kolegów. W ciągu 2 lat wydał  milion złotych na zmianę nazwy Parku, promocję i reklamę głównie siebie, bo parku nie trzeba za takie pieniądze reklamować. Strzelił sobie w kolano publikując wyniki zleconych przez siebie badań, które wskazały, że ludzie chcą przychodzić do Parku po spokój, kontakt z przyrodą, cenią sobie zieleń i ciszę zamiast głośnych imprez organizowanych przez marketingowców prezesa. Zamiast bieżącej konserwacji drzewostanu marzy mu się wycięcie terenów leśnych Parku.
       Na swoim blogu nasz ulubieniec podsumowuje  3 lata swojej działalności w spółce WPKiW, przypisując sobie rolę najlepszego organizatora  spółki. Twierdzi, że „obecnie spółka zarządzająca parkiem to mała, dobrze zorganizowana i przygotowana do swoich zadań organizacja posługująca się w swojej pracy nowoczesnymi narzędziami ….”  Nam ta „mała, dobrze zorganizowana organizacja”  kojarzy się  z organizacją nakierowaną na interesy wąskiej grupy, gdzie kształtowany jest wizerunek nie firmy, a  zarządzających nią, gdzie wszystko, każde bieżące zadanie czy też jednostkowe przedsięwzięcie odbywa się  na zasadzie ogłaszanych przetargów, konkursów tylko pozornie realizowanych wg litery prawa. A chodzi o niebagatelne kwoty za sprzątanie parku, utrzymanie zieleni, naprawy, remonty,  projekty dofinansowane z unii europejskiej, imprezy, ich reklamę  i zabezpieczenie.
         Jeśli dołożyć do tego planowane sprywatyzowanie Wesołego Miasteczka i wydzielenie go w odrębną spółkę to  tylko patrzeć jak dla utrzymania Parku, czy też pokrycia strat finansowych wygenerowanych przez likwidatora w latach 2011-2013 -  trzeba będzie wyzbywać się terenów WPKiW  dziś dewastowanych takich jak teren po byłym ogrodnictwie czy  odzyskane ogródki działkowe.
Czy o to właśnie chodzi liberalnym politykom i typowanym przez nich  wykonawcom ich idei na stanowiska kierownicze w spółkach i radach nadzorczych?

 

Komentarzy (1)

  • jan
    przychodzi powoli czas by rozprawic sie z tymi poplecznkami PO czyt "Partią Obłudy"To system rzadzenia tej opcji politycznej.Park Umiera a pan Godlewski wychwala swe osiagniecia ,to cynizm i obłuda .cechuje tego zarządcę

pozostało 500 znaków

Cancel or

2011 Trzy lata likwidatora WPKiW !. Stowarzyszenie "Nasz Park"
Joomla