Drogi Czytelniku !
To już pięćdziesiąty odcinek. Nie wiemy, czy się cieszyć, czy też zapłakać nad losem naszego ukochanego parku, naszego ukochanego Śląska, czy też naszego ukochanego kraju. Nie ma dnia, by rządząca ekipa nie doprowadzała nas do rozstroju nerwowego. Donaldinio umiał tak pokombinować, że wszystkie afery jakoś rozchodziły się po kościach. Taśmowa go chyba tak gruchnęła, że postanowił się ewakuować do Brukseli.
Obecna premier pokazała pazurki układając obecny rząd. Po co kobiecinie potrzebne były różne partyjne knowania, kiedy teraz obu wrogów ma na oku. Myślimy, że teraz należałoby jeszcze zmienić nazwę partii. Wówczas platforma przestanie kojarzyć się społeczeństwu z milicją, która również była obywatelska. Milicję często określano jako „bijące serce partii”, platforma zaś, leje na nas….
Biorąc pod uwagę fakt, że do rządu zaproszono Schetynę i Grabarczyka należy to uznać za zjednoczenie platformy. Proponujemy, by platforma zmieniła nazwę na PZPO, czyli Pokątnie Zjednoczona Platforma Odmóżdżona. Nazwa ta będzie adekwatna do poczynań jej funkcjonariuszy, najpierw w aferze taśmowej, a teraz w aferze Sikorskiego. Policzkiem dla Narodu Polskiego jest wsadzenie takiego dyplomatycznego „geniusza” na fotel marszałka!
„Na żadnym spotkaniu z Putinem nie padła propozycja podziału Ukrainy”- stwierdził Tusk. Uważamy, że będąc jedną nogą w Brukseli Tusk mógł sobie darować.
My tu gadu, gadu, a nasz ulubieniec przebiera nogami. Prezydentura czeka. Myślimy jednak, że Katowiczanie to rozsądna społeczność, która nie da się przekonać „plewami”. Tym bardziej, że społeczeństwo Śląska jednoznacznie ocenia rządy tego pana w naszym ukochanym parku. "Na marginesie - dziś Parkiem rządzi kolejny, jeszcze bardziej amatorski partyjny nominat PO (niedoszły prezydent Katowic, który dostał to stanowisko na pociechę, głównie z powodu więzi rodzinnych z europosłem Olbrychtem), ślicznie dryfując w stronę popularnego tryptyku : bród, smród i ubóstwo" (Salon 24.pl). Komentarz chyba zbyteczny.
Nasz ulubieniec wierzy jednak w moc BOT-oxu
i ochoczo prowadzi ekspansję wyborczą. Szybko na stronie parkowej uzupełnił bloga, by 8 października napisać: „Jeszcze na przełomie sierpnia i września, kolejny raz odbędzie się Beerfest, największy festiwal piwny w Polsce – w tym roku festiwal kultury chrześcijańskiej oraz uczestniczyć w Parkowym Półmaratonie. W kolejny weekend, duży koncert podsumowujący 10 lat obecności Polski w Unii Europejskiej.”. Czytając te wypociny miłościwie panującego słońca parku, zastanawialiśmy się co takiego mu zaszkodziło, że znalazł się w innym wymiarze czasowym. Pisanie na blogu 8 października o imprezach, które już się odbyły w formie ich zapowiedzi sprawiło, że byliśmy pełni obaw o naszego ulubieńca. Początkowo myśleliśmy, że chodzi o przyszły rok. Jednak dziesięcioletnia nasza obecność w Unii Europejskiej wszystko wyjaśniła. Coś się nam wydaje, że pan prezes z radości, że został jednak wystawiony do kandydowania opił się whiski oraz opalił tuskowych cygar. Wkrótce też okazało się, że w Katowicach pojawiły się „zielone ludziki”. Armia „głodnych” sukcesu Godlewskiego z takim entuzjazmem wieszała plakaty wyborcze, że prawdopodobnie powiesili je również na znakach drogowych. Być może uczynili to rozmyślnie, by Godlewski mógł zaistnieć w „GW” z hasłem „Ktoś przewiesza plakaty PO”. Panie prezesie, „zielone ludziki” to patent ukraiński Putina!
„Kandydata PO wsparł dr Jan Olbrych, poseł Parlamentu Europejskiego, oraz Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego (think tank PO). - To osoba, która w biegu przejmie miasto. Wie, na czym polega nowoczesne zarządzanie miastem. Dziś miasta powinny mieć menedżerów, Arkadiusz Godlewski będzie taką osobą - mówił Jan Olbrycht”.
Tak, oczywiście, że wie. Był w przeszłości zastępcą prezydenta w Katowicach. Do niego należy absurdalny pomysł budowy stacji na których można by ładować akumulatory samochodów elektrycznych. Tak, wszak samochodów elektrycznych mamy od groma. Myślimy, że na tych stacjach powinny być ustawione specjalne dystrybutory oleju, które służyłyby do nalewania go do głowy niektórym funkcjonariuszom platformy.
A eurodeputowany Olbrycht to taki fachowiec od prostych bananów, miarowych ogórków czy antyodkurzaczy. Ale ostatnio ci fachowcy zajęli się poważnym problemem: „Urzędnicy UE obrali kolejny cel, którego osiągnięcie odmieni życie wszystkich mieszkańców starego kontynentu. Stwierdzili bowiem, że krowie placki zalegające na alpejskich łąkach są szkodliwe. Zatem wygląda na to, że poczciwe mućki będą musiały paść się w... pieluchach.”
Na koniec „dobra” rada.
Katowiczanie! Jeżeli chcecie, by wasz prezydent jeździł Maybachem, a miasto zmieniło nazwę na np. Arkadia, głosujcie na słońce parku.