Od dłuższego czasu zastanawiamy się, co musi się jeszcze w parku wydarzyć, by marszałek województwa wykonał ten jeden, najwłaściwszy, niezbędny ruch, a mianowicie spuścił w końcu ”genialnego” prezesa WPKiW SA. Jak donosi Justyna Toros w swoim artykule „Nowy nabywca jest już od ponad roku, ale remont wcale nie okazał się łatwy”. Chodzi o restaurację „Przystań”. Tak więc stało się, rozpoczęła się grabież parku. Ciekawi nas bardzo ile ten nabywca za kultową restaurację zapłacił ?
Jak naszym wiernym Czytelnikom wiadomo obiekt ten został wydzierżawiony Januszowi Patermanowi siedem lat temu, który wielokrotnie twierdził, że „już za chwilę”, „za kilka tygodni”, „niebawem” lokal zostanie otwarty. Tymczasem doprowadził go do skrajnej ruiny, przy udziale zarządu województwa. Tak, tak zgodę na ówczesną umowę z Januszem Patermanem wydał zarząd województwa.
Jak orientują się nasi stali czytelnicy w 2010 roku w parku prowadzona była kontrola NIK-u. Jak to się stało, że kontrolerzy ani słowa nie poświęcili w protokole pokontrolnym kultowej restauracji. Czyżby nie wiedzieli, że taki obiekt w parku się znajduje,
a może nie chcieli nic w tej sprawie robić. Istnieje jeszcze jedna możliwość. Kontrolerzy NIK-u charakteryzują się taką samą fachowością, jak członkowie Rady Nadzorczej WPKiW SA. Tą tezę zdaje się potwierdzać nowy marszałek województwa. On przecież kiedyś był szefem NIK-u. O jego fachowości możemy dowiedzieć się z gazety „Jaskółka Śląska”.
O wątpliwych kompetencjach świadczą także nerwowe ruchy i brak reakcji na otaczające nas przekręty. Wracając na chwilę do Rady Nadzorczej WPKiW SA zastanawiamy się, jak wyglądają egzaminy na członków rady nadzorczej, skoro niektórzy posiadający te uprawnienia nie mają pojęcia „co to jest norma prawna”?. To chyba jest tak, że okazujący się przed egzaminem legitymacją jedynej słusznej partii, są od razu informowani „egzamin zdany pozytywnie”. A może w ogóle nie muszą do niego podchodzić? I czego tu od nich wymagać, skoro rada w parku powinna nazywać się „radą dumania”. Z nadzorem nie ma na pewno nic wspólnego.
Winę za stan „Przystani” ponoszą także „fachowcy” z rad nadzorczych za poprzednich układów politycznych. Jeden zataczał się chodząc po parku. Inny skakał kiedyś przez płot Wesołego Miasteczka jak Wałęsa, a jeszcze inny poprzez biznesmena od urządzeń rozrywkowych czerpał z Wesołego Miasteczka zyski. Tamci jednak członkowie rady mogli być mamieni przeciągającym się remontem. Obecny zarząd parku mając za nic ostateczną datę uruchomienia restauracji (upłynęła 31.12.2010roku) początkowo zaczął wtórować Januszowi Patermanowi : „już za chwilę, za chwileczkę kelner poda ci flaszeczkę”. Kto nie wierzy, może w archiwalnych materiałach znaleźć wypociny różnej maści redaktorów, z których jeden jest obecnie gwiazdą „organu” parkowego. Gdy już było wiadomo, że to wszystko ściema, po cichutku Patermanowi odpuszczono. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że w zabiegach tych brał udział członek BOT-oxu.
Rozpatrzmy jednak inną możliwość. Obecny zarząd wykorzystując fakt obecnego stanu „Przystani”, zlecił wycenę nieruchomości korzystając z usług „zaufanego” rzeczoznawcy. Otrzymał opinię, że budynek z terenem jest warty mniej niż 30 000 EURO ? Wówczas nie jest potrzebna zgoda walnego zgromadzenia na sprzedaż nieruchomości. A rada nadzorcza? Komentarz chyba zbyteczny.
Doświadczenie w „korzystnym” szacowaniu zarząd parku posiada. Wierni czytelnicy na pewno pamiętają sprzedaż statku wycieczkowego z Wesołego Miasteczka za 20tyś. złotych, gdzie wartość rynkowa wynosiła 250 tyś. złotych. ( można sprawdzić 47 osób plus załoga).
Ostatnio wyczytaliśmy w Dzienniku Zachodnim, że Platforma Obywatelska rozważa możliwość zorganizowania kongresu partii w HW „Kapelusz” na terenie parku. Jest to dla nas kapitalna wiadomość. Już dziś rozpoczynamy przygotowania.
Nasze małe ambergold powróci wkrótce