A miało być tak pięknie, kulturalnie, bez plastikowych kubków, w obiektach, które pasowałyby do charakteru przestrzeni parkowej, posiadających akceptację architekta krajobrazu, którego zatrudniono w Parku; w obiektach, które podlegać będą unifikacji zgodnie ze wskazówkami architektów, wypracowanymi podczas dwóch już pikników architektonicznych. To, że wiele obiektów i stoisk gastronomicznych w Parku nie spełniało i nie spełnia walorów estetycznych i architektonicznych wiedzą najlepiej użytkownicy i miłośnicy WPKiW.
W tym względzie plan prezesa kiedy rozpoczął królowanie w Parku wydawał się klarowny.
To co zobaczyliśmy wczoraj podczas spaceru świadczy, że dziś niewiele z tego zostało. Świadczą o tym stawiane na wysokości ZOO w Alei J.Ziętka cztery klecone pospiesznie z płyt „nowe budy”. I nic, że obok poza aleją usytuowane są obiekty na kilkaset miejsc, które można powiedzieć, że wrosły już w teren. Te "nowe" stawiane w świetle alei stanowią przykład wyjątkowej ignorancji i arogancji wobec architektów, którzy ten Park projektowali. Obiekty te stawia, zapewne za zgodą zarządu spółki, zorganizowana w lutym br firma cateringowa( wpis do KRS 27.02.2013), która wygrała konkurs na caternig w Parku.
Co więcej za zgodą zarządu Parku wystąpiła do Urzędu Miejskiego w Chorzowie o zgodę na wycięcie dwóch przepięknych i całkowicie zdrowych lip kolidujących z ich planami. Jednak w ostateczności wycofała się z tego pomysłu, gdy tylko jej władze dowiedziały się, że nasze stowarzyszenie postanowiło bronić tych drzew.
Wydaje się, że plany, o których na wstępie, miały na celu zmonopolizowanie obsługi gastronomicznej użytkowników Parku, przekazanie jej jednej firmie nie bacząc na to, że część gastronomów zaangażowało naprawdę wiele środków, by ich obiekty stały się estetyczne, spełniały wymogi sanitarne itp. Natomiast „stare budy” Wioski rybackiej będące w ruinie, stanowia nie jedyny przykład „ specjalnego” traktowania tego dzierżawcy przez kierownictwo Parku.
Dziś oczywiście do tych planów Pan prezes się nie przyzna mimo, że już w 2012 roku zarząd zawarł niekorzystną umowę z firmą Sodexo głównie na obsługę gastronomiczną Wesołego Miasteczka, rezygnując z dotychczasowych gastronomów i tym samym pozbawił gości „przegryzki” a spółkę, co najmniej kilkuset tysięcy zł dochodu. Dzisiaj „oddał” gastronomię w „układ” powiązany z dzierżawcą od siedmiu lat remontowanej kawiarni Przystań. Ale Przystań to kolejny temat. Przypomnimy wypowiedzi prasowe prezesa w tej sprawie w oczekiwaniu na kolejny „Pijarowski” termin jej otwarcia najpierw jako „browaru parkowego” a następnie „browaru przystań” po naszych uwagach o likwidacji kolejnej kultowej już nazwy obiektu w Parku.