Ogłaszamy  wszem  i  wobec, że  Stowarzyszenie "Nasz Park" odniosło  sukces.
To   MY    wskazaliśmy,  że  Radni  Sejmiku  Samorządowego są   BEZRADNI.
Nagle się obudzili i chcą odwołania marszałka, który dał popis swojego geniuszu, doprowadzając do zapaści  kolej obsługującą  nasze  województwo. Gdzie  byli  wcześniej?  Pośmiewisko na całą Polskę jest przecież efektem ich nieróbstwa.
Siedzą  w ławach, drzemią, prowadzą  telefoniczne  rozmowy , czytają  prasę, by  na  koniec  sesji przeciągnąć się i stwierdzić "tośmy odwalili kawał dobrej roboty".
I do kasy po diety. Taki  obraz zapamiętaliśmy    uczestnicząc  w    27  Sesji    Sejmiku  i  przyglądając  się    reakcjom  radnych   towarzyszącym wystąpieniu   Prezesa   WPKiW  SA  w  Chorzowie  Arkadiusza  Godlewskiego.  To,  że  doszło do "szopki" na  kolei nie jest przypadkowe. To jest wynik arogancji i buty marszałka. Nie kto  inny  tylko on  twierdził, że  można  mówić, pisać , on i tak się tym nie przejmuje. Nagle okazuje   się, że radni mają   więcej   zarzutów   wobec   marszałka. Może   w   końcu   ktoś dojdzie do wniosku, że dalsze "dryfowanie" pana Matusiewicza  jako marszałka nie ma sensu.   
Kiedyś  decyzje   szły z   Moskwy,   później z  Watykanu. Tajemnicą   poliszynela   jest  człowiek, który na   "Naszym Śląsku" układa klocki oraz pociąga za sznurki. Myślimy, że w porę nadejdzie otrzeźwienie skutkujące konkretnymi decyzjami.  W innym wypadku „żegnaj Europarlamencie".
    Myślimy również, że  skoro  minister  Nowak  ostro  wypowiedział  się   o   marszałku    i     jego  wskazał   jako winowajcę, głos w tej sprawie zabierze również "Gdański Lew".
Może się okazać, że kolejowa  "szopka" przyczyni się do uzdrowienia sytuacji w Parku Śląskim.  Tak właśnie działa   "zasada domina". Jeden wywrócony klocek przewraca następne.
Z ostatniej chwili. W momencie oddania artykułu do korekty okazało się, że marszałek podał się do dymisji. Mamy nadzieję, że nie sprawdzi się w tym wypadku powiedzenie "Zamienił stryjek siekierkę na kijek".