Na ostatniej sesji sejmiku samorządowego Prezes Parku Śląskiego A. Godlewski "pochwalił" się radnym likwidacją starej wąskotorówki i budową nowej. Ta wiadomość doprowadziła czytelników wielu tytułów oraz obserwatorów "parkowej" sceny do "białej gorączki". Otóż jak wynika z oficjalnej informacji (sesja sejmiku) wąskotorówka jest w takim stanie, że należy ją zlikwidować i w to miejsce wybudować nową. Wielu uczestników forów internetowych uznało to za manipulację.
Pan prezes nigdy chyba nie jechał tramwajem ul. A. Krajowej lub ul. 3-maja w Chorzowie. Torowiska tych linii tramwajowych są w takim stanie, że tramwaje jadąc dwoma torami ocierają się w czasie mijania. Nikt jakoś nie zamyka tych torowisk. Nie do przyjęcia jest informacja o kosztach budowy kilometra torowiska (wg standardów PKP to 2,5- 4 mln.zł). Wszak chodzi tu o kolejkę spacerową, a nie o "Pendolino". Prezes zapomniał powiedzieć, że koszt dotyczy nowego odcinka, a nie odbudowy po starym śladzie. Prawda jest taka. Dobry, "starej daty" toromistrz i cytowany przez prezesa system gospodarczy sprawi, że tory będą bezpieczne w ciągu dwóch miesięcy. No tak, ale systemu gospodarczego nie będzie, bo niby jak miałby on wyglądać, skoro prezes chce zwolnić pracowników fizycznych. Public relations, marketing czy rzecznik nic tu nie pomoże.
Z opinią o wąskotorówce jest tak jak basenem na "Stadionie Narodowym". Spółka twierdziła, że wszystko było ok., a specjalista twierdził, że dziesięciocentymetrowa nawierzchnia nie była w stanie odprowadzić skutecznie wody.
Po co ten cyrk Godlewskiemu ? No cóż . Za dwa lata wybory. Do tego czasu będzie mamił, zapewniał, udowadniał. Przedstawi z dwie koncepcje, zleci kilka wizualizacji, by w końcu stwierdzić w stylu Ferdynanda Kiepskiego "a co mnie to g...o obchodzi".
A "wąskotorówka" zniknie, dzieła dokończą złomiarze . Ruda Zośka