Wcześniej w prasie, a ostatnio na stronie internetowej WPKiW z uwagą przeczytaliśmy ogłoszenie o zakupie do Wesołego Miasteczka z wolnej ręki tzn. od znanego dostawcy tj. firmy Heide-Park Soltau GmbH w Niemczech karuzeli „Filiżanki” - rok produkcji 1985.
W uzasadnieniu do wyboru procedury „ z wolnej ręki” dowiadujemy się, że urządzenie jest w dobrym stanie technicznym, firma sprzedająca karuzelę likwiduje część swojej działalności na terenie Niemiec (czytaj : chce się pozbyć złomu), początkowa szacunkowa wartość zamówienia wynosi 150tys.euro ( cena urządzenia jest szczególnie korzystna), a całkowita końcowa wartość zamówienia wyniesie 1,6 mln złotych. Z naszych obliczeń wynika więc, że dodatkowe koszty związane z uruchomieniem złomowanej przez Heine-Park karuzeli wyniosą jeszcze około miliona złotych.
Pan prezes Godlewski podobnie jak poprzedni prezesi ma wyjątkowo lekką rączkę do wydawania publicznych pieniędzy. Pomysł zakupu starych zdezelowanych karuzel do Wesołego Miasteczka był już przerabiany wielokrotnie. Najbardziej kosztowny zakup to wieża swobodnego spadania za 3 miliony złotych (dziś przeznaczona na złom po jednym sezonie funkcjonowania) czy też 25 letni rollecaster ciągle w remoncie. Cisną się pytania:
- gdzie poprzedni marszałek województwa, który przez swoich ludzi w radzie nadzorczej spółki zezwolił na poprzednie zakupy, kto został pociągnięty do odpowiedzialności?
- kto dzisiaj zaakceptował zakup złomu z Soltau, bo decyzja zakupu i uruchomienia karuzeli „filiżanki” za kwotę 1,6 miliona złotych nie leży chyba w kompetencji samego zarządu WPKiW?,
- czy jedynym efektem wyjazdu służbowego do Niemiec było znalezienie i „dogadanie” zakupu 27 letniego urządzenia, szumnie nazywanego rozrywkowym.
Trzeba być bez wstydu i uważać otoczenie za durniów, żeby z jednej strony sprowadzać złom do Wesołego Miasteczka, z drugiej ogłaszać przetarg wartości powyżej 200tys.euro na doradcę dla przygotowania i przeprowadzenia wyboru inwestora finansowego dla modernizacji Śląskiego Wesołego Miasteczka. I to wszystko w sytuacji, gdy spółka WPKiW zamknęła wynik finansowy za rok 2011 stratą w wysokości prawie 3 milionów zł. Tej ostatniej informacji trudno doszukać się w BIP-ie WPKiW , a jest ona ważna, by oceniać obecny zarząd i nie być gołosłownym, że ocena ta wypada na dwóję. Wprawdzie marszałek Matusiewicz jest zachwycony zarządem, ale to tylko świadczy o jego nieznajomości rzeczy i arogancji.