2 grudnia w UM w Chorzowie odbyła się już druga rozprawa administracyjna w sprawie nielegalnej wycinki drzew na terenie WPKiW. Przypominamy, że w marcu tego roku w okolicach Leśniczówki zlokalizowaliśmy nielegalną wycinkę 262 drzew i  od tego czasu w UM w Chorzowie toczy się postępowanie administracyjne w tej sprawie. W tym dniu przesłuchiwani byli kolejni świadkowie, tym razem zeznawali panowie, Artur Cieślak - dyrektor ds. administracyjnych, Piotr Czerwiński - dyrektor ds. transportu i utrzymania porządku i Aleksander Stodółka były już dyrektor ds. terenów zielonych.
Wszyscy świadkowie jak zresztą  ich poprzednicy ze strony parkowej, zgodnie twierdzili, że na obszarze, na którym doszło do wycinki przeprowadzane były jedynie prace porządkowe i pielęgnacyjne polegające na odmładzaniu krzewów, usuwaniu wiatrowyłomów i wiatrowykrotów. Nic nie wiedzieli o przeprowadzonej tam nielegalnej wycince ponad 200 drzew.
       Paweł Grzybowski z Klubu Gaja, który wraz z naszym Stowarzyszeniem jak i ze Stowarzyszeniem "Tradycja i Wsparcie", jest stroną w postępowaniu, zadał świadkom bardzo interesujące pytanie. A mianowicie chciał dowiedzieć się, ile czasu wg. nich mogłoby trwać wycięcie 262 drzew, wywiezienie ich z terenu o dość podmokłym, miejscami nawet grząskim gruncie i posprzątanie . Jak już pisaliśmy obszar wycinki został ładnie posprzątany, co w świetle twierdzeń włodarzy Parku, że drzewa te zostały z terenu Parku skradzione, bardzo dobrze świadczy o złodziejach, którzy tego czynu dokonali - drzewo skradli, lecz przynajmniej ślicznie po sobie posprzątali.
Odpowiedź jaką na postawione pytanie udzielił Pan Cieślak była zaskakująca. Porównywalną ilość drzew wycięto przy okazji budowy nowej Elki, a prace z tym związane trwały ok. 2 tygodni! Zastanawiamy się więc jak to możliwe, że przez dwa tygodnie ktoś prowadził prace wycinkowe i wywoził ścięte drzewa i nikt z pracowników Parku, czy też z zatrudnionej agencji ochrony, tego nie zauważył! Przecież dźwięk pił mechanicznych niesie się daleko i jest słyszalny z dużych odległości, a prace z pewnością nie toczyły się nocą!
         Przed nami najprawdopodobniej jeszcze jedna rozprawa. Z niecierpliwością czekamy na finał tej sprawy. Mamy nadzieję, że winni zostaną ukarani a podobne sytuacje w naszym Parku już się nie powtórzą.