Nierzetelność redaktora w sprawie wycinki drzew w WPKiW
2 marca w Dzienniku Zachodnim w dodatku "Chorzów" ukazał się krótki artykuł autorstwa redaktora Łukasza Respondka zatytułowany "WPKiW : wycinka drzew znów odroczona"
Już sam tytuł sugeruje jakieś zniecierpliwienie czy też niezadowolenie autora z faktu, że sprawa wycinki nie jest jeszcze zakończona tzn. że drzewa nie zostały wreszcie ścięte.
Autor tekstu uważa, że ta sprawa to już prawdziwa awantura, ciągnąca się miesiącami.
Idąc tym tropem, strona społeczna broniąca drzew to awanturnicy, którzy nie chcą przystać na decyzję prezydenta... a przecież on chciał tak dobrze dla nas wszystkich, więc po co robić tyle zamieszania i szumu wobec tej sprawy.
Spokój ponad wszystko, niech władza decyduje o naszym życiu, my zgadzamy się z nią i nie wnosimy żadnego sprzeciwu! Czy takiej naszej postawy oczekiwałby pan redaktor?
My jednak nie potrafimy przejść obojętnie obok tego co się w naszym Parku dzieje! To nasz Park, nie tych na górze, którzy rządzą nim jak swoim prywatnym folwarkiem!
Nie zgadzamy się na coroczne ogromne masakry drzew! W zeszłym roku wycięto ich aż 5400! Co zostanie z naszych "zielonych płuc" przy takiej polityce władz?
Pan Respondek w swoim tekście wspomina biegłego, którego chorzowski magistrat powołał, aby uzyskać obiektywną opinię w sprawie wycinki. Szkoda tylko, że słowem nie wspomniał o obiektywności pana biegłego i o rzetelności jego pracy. A na ten temat to już po mieście krążą anegdoty. Pan biegły nazywany jest Batmanem, nie ulega też wątpliwości, że ustanowił On rekord Guinessa w szybkości oceny stanu zdrowotnego drzew, 3369 zobaczył w kilka godzin, tak więc na jedno wypadło mu ... 6 sekund? Czy ktoś kiedykolwiek pobije ten rekord? Oby nie!
Co więcej przy całkowitej bezlistności drzew (wizji lokalnej dokonywał 6.12), z dokładnością do jednego procenta, określił stan posuszu w koronie drzewa.
Czy kiedykolwiek dowiemy się jaką tajemną metodą posłużył się nasz biegły, bo to, że tajemną była nikt chyba nie ma wątpliwości, nauka takich cudów nie zna.
Wiele by jeszcze pisać... aż żal serce ściska, że taką opinię pan Kotala uznał za wiarygodną i podpierając się nią wydał wyrok na tysiące drzew.
Ale sprawa jeszcze nie jest przegrana, walka trwa!