Po ciężkich bólach  „ruszyła” budowa nowej Elki. Ze zdziwieniem przyjęliśmy rozpoczęcie prac bez wszechobecnego  szumu medialnego. Panie prezesie, gdzie konferencja prasowa? Gdzie   symboliczne    uderzenie   młotkiem   inicjujące   rozbiórkę stacji Elki przy „Kikucie Ślaskim”? Gdzie szampan ?   Może w końcu pan prezes zrozumiał, że nie można dalej topić kroci   na  zbytki. A i sygnał pana Sekuły też miał niebagatelne znaczenie, który kierując sprawę  Kolei Śląskich do    prokuratury   jasno dał do zrozumienia, że „krwiożerczym” decydentom mówi „DOŚĆ”!   Znając jednak charakter pana prezesa uważamy, że  odbije to sobie  np. przy okazji wylewania fundamentów. Tak na marginesie, to fundamenty powinny być wylane na przełomie stycznia i lutego. Wynikało tak z informacji „parkowych”.  Obecnie na stronie  Naszego miasta jest bieżący komentarz   do   tego co dzieje się na budowie typu : „Tak w czwartek wyglądał plac burzenia” „Piątek. To  ostatni dzień naszej Elki?” „Rozbiórka Elki sięga coraz głębiej”. Budowniczowie Elki powinni uważać, by nie dokopali się do węgla. A może już fedrują. Podpowiadamy panu prezesowi   rozwiązanie, które jeszcze lepiej ukarze postęp prac. Wystarczy zatrudnić jednego z   fąfli   z   rady    miasta, który   kiedyś   komentował wydarzenia sportowe. Siądzie sobie na zydelku, weźmie mikrofon  do ręki i tak podstanie audycja „Z mikrofonem po ….. gruzowiskach”.
       Dziwimy   się, że   powołana    na  terenie parku spółka PS OPERATOR sp. z o. o. w zakresie swojego działania   nie   uwzględniła   eksploatacji   węgla kamiennego. Prezes spółki Bartosz Kania, a  zarazem   Kierownik   Biura   Zarządu   WPKiW SA  chce za to wytwarzać energię elektryczną. Chce także ją przesyłać i być jej dystrybutorem ( KRS 0000169777). Ale chytrze!  Okazuje się, że to nie w Gąskach, czy innej pipidówce powstanie elektrownia jądrowa. Ona powstanie  nad „Dużym Stawem”  w  Parku   Śląskim. To   dlatego zarząd  parku  dopuścił  „Przystań” do stanu grożącego zawaleniem. Jest jeden problem. W elektrowni takiej potrzeba  dużo wody, której w stawie może zabraknąć z uwagi na wcześniejszy remont stawu „Hutnik”. Staw   ten   chyba   ze    „złośliwości”    nie chce się napełnić, by zasilić w wodę  „Staw Duży”.
Teraz serio. W spółce Operator  zapomnieli o koncesji na działalność związaną z energetyką.  Sprawdziliśmy   i    na dzień 14.02.2013   roku   żaden podobny dziwoląg z parku koncesji nie otrzymał    (informacja    Urząd  Regulacji Energetyki).
       Naszym zdaniem spółka ta powstała, by ostatecznie  „rozprawić się” z pracownikami parku. Panie marszałku czas na właściwe decyzje względem zarządu parku. My jednak nie czekając na rozwój wypadków, 
wychodząc naprzeciw sugestiom naszych czytelników zadamy wskazanemu europosłowi pytanie, czy  prezes  parku jest  z nim skoligacony. Ktoś go musi przecież chronić!