Znowu wizualizacja. Z tym, że „nowa”. Pewno znowu 50 tysięcy złotych wydano. W  poniedziałek 28 stycznia na stronie parku pojawiła się wizualizacja wnętrz nieszczęsnej „Przystani”. 
Ktoś coś kupuje, jakiś gościu  coś pije. Chyba piwo i to z puszki, w takim lokalu. Obok filara stoją dwie dziewczyny. Dziwne, że się nie boją. Chyba nikt im nie powiedział, że filary są w katastrofalnym  stanie. I wszystko zaraz  się rozp…  jak mówi Kiepski. Nam jednak nie jest do śmiechu. Ostatnio jeden z naszych sympatyków poinformował nas, że kultowa „Przystań” grozi zawaleniem. Okazuje się, że środkowa część budynku wsparta jest na sześciu filarach, z czego trzy są znacznie odchylone od pionu. Filary te stanowią część nabrzeża zatoczki „Dużego Stawu”. Woda zrobiła swoje i znacząco uszkodziła podstawy wspomnianych filarów. Część nabrzeża także uległa uszkodzeniu, zsuwając się do wody. Przypominamy sobie, że kiedyś prezes Godlewski wspominał coś o problemie z filarami. Później Łukasz Respondek pisał w Dzienniku Zachodnim : „stan surowy wewnątrz obiektu jest gotowy, a opóźnienie wynika z problemów technicznych. - W skutek licznych zalań część zewnętrzna i sprzęt uległy zniszczeniu, a budynek obsunął się na dwóch filarach - tłumaczy.” To słowa Janusza Patermana, dzierżawcy remontowanego obiektu. Oczywiście z tym stanem surowym to wierutne kłamstwo.
      My zaczynamy już się gubić kiedy parkowi geniusze mówią prawdę, a kiedy po prostu fandzolą. W czwartek 03.01.2013 roku na stronie parku pojawiła się informacja o przebudowie wjazdu głównego. „Plac budowy został już przekazany wykonawcy. Przetarg wygrała firma Skanska. Radosław Baran, dyrektor inwestycyjny Parku Śląskiego tłumaczy, że prace na razie zostały wstrzymane ze względu na warunki atmosferyczne. – Zgodnie z deklaracją wykonawcy, podbudowa i wykorytowanie zostaną wykonane jeszcze w tym roku – wyjaśnia. – Całość inwestycji ma się zakończyć wiosną –dodaje.” Jak to, na wykorytowanie cały rok???

Koryto to trzeba tym nieudacznikom, ale wyrwać.

Jak pisał nasz wieszcz  „ Już był ogródku, już witał się z gąska”. Tak prezes Godlewski może nie w beczkę, ale na pewno wpadł we własne sidła słowotoku. O tych wszystkich wielkich projektach możesz się dowiedzieć z „Trybuny Parkowej”. O przepraszam z gazety.
Kiedyś „Gazeta Parkowa” redagowana przez Magdę Sekułę była subtelnym ociepleniem wizerunku parku. Teraz  wyjaśniło się po co prezes Godlewski zatrudnił panią Karpetę i Łukasza Respondka . Powstał w ten sposób organ  …ups, a może i dobrze.
        Tak na marginesie dziwimy się Panu Adamowi Michnikowi, że toleruje umieszczanie w swoim dzienniku  wkładki opiewającej geniusz jedynego słusznego prezesa. Chyba nic nie wie.  Panie Adamie jako stowarzyszenie wyznajemy podobne motto : „Nam także nie jest wszystko jedno”.