Jest las, śpiewają ptaki, uwijają się przy gniazdach, dziuplach i szczelinach, ponumerowane i opasane taśmą drzewa budzą się do życia, jedne już wypuściły nieśmiało liście, inne w pąkach, krzewy zielone, w poszyciu spod ubiegłorocznych liści wychylają się nowe roślliny to poszycie tworzące. A to wszystko przy ulicy Bytkowskiej na granicy Chorzowa, Siemianowic i Katowic.
Las parkowy, najbardziej cenny przyrodniczo, jest taki sam na ogrodzonej częściowo działce inwestora jak i za ogrodzeniem stanowiąc całość i dowód na to, że teren wzdłuż ulicy Bytkowskiej to zdecydowanie teren historycznie należący do Parku WPKiW/Śląskiego. Ponad pięćdziesięcioletnie dziś drzewa różnych gatunków zostały nasadzone podczas zagospodarowywania tej części parku.
    
I taki oto teren został wyłączony z przestrzeni publicznej i sprzedany prywatnemu inwestorowi pod usługi. Te dwa fakty: tj. wyłączenie z przestrzeni publicznej i sprzedaż pod usługi, śmiemy twierdzić, sa skandalem. Pytanie: kto to zrobił?  Prezydent m.Chorzów twierdzi, że to był teren Skarbu Państwa, na sprzedaż którego zgodę wydał wojewoda śląski. Kto zatem o tą zgodę występował a potem przeprowadził przetarg na sprzedaż? Czy A. Kotala poinformował wojewodę o wartościach przyrodniczych tej działki, czy sprawdzili to urzędnicy wojewody, itd. ?
      A plan jest taki. Ponad 4 hektary silnie zadrzewionego terenu ma zostać wykarczone do zera,by postawionych zostało tam 6 marketów i zbudowanych kilkadziesiąt miejsc parkingowych. I odrazu dodajmy, że nie jest lepszym rozwiązaniem wybudowanie tam kilkunastu bloków mieszkalnych.
Czy pozwolimy na to, by na skutek, przyjmijmy tylko, błędnych decyzji urzędników ten plan się ziścił i w środku aglomeracji zniknęło z powierzchni ziemi ponad 4 hektary życiodajnej zieleni? Pytanie wydaje się retoryczne.